Entries tagged as ‘recenzja’
Książka “Moje Indie” prześladowała mnie z nieznanych mi przyczyn. Raz zobaczona w Empiku, teraz leży na biurku i czeka na szybką sprzedaż.

Jest parę ciekawych opowieści (indyjscy kastraci, polskie wątki u maharadży). Kret obala mit o tym, że w Indiach ludzie się nie myją (ba – Europejczyków uważają za brudasów). Naród to inteligentny i bardzo uzdolniony. Pomimo bogactwa kultury tolerancyjny dla innych.
Z kart “Moich Indii” bije żar z nieba. Trudno wyobrazić sobie słońce oraz tamtejsze upały pomimo względnej plastyczności opisów Kreta.
Jednak to mieszkanie autora w hotelach, u przyjaciół i w innych fajnych miejscach odbiega od standardowej książki podróżniczej. Nie czuć klimatu Cejrowskiego, Wańkowicza czy Goetla. Owszem – są wypady “jak za dawnych czasów”, to jednak za mało jak na opowieść podróżnika o swoich przygodach.
Jarek Kret fajnie zapowiada pogodę. Nietuzinkowy prezenter powinien jednak zostać przy swoim zajęciu. Pisanie – jak najbardziej – najlepiej na blogu Indiom poświęconym – łatwiej będzie mu wtedy opanować treści i słowa, które chce przekazać.
Książki to nie jego działka.
Jarosław Kret
“Moje Indie”
wydawnictwo Świat Książki
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: jarek kret, moje indie, recenzja, rewiev
Pod tym nieco prowokacyjnym tytułem kryje się książka będąca zapisem pogodnej, choć przecież całkiem poważnej, rozmowy o jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu każdego człowieka – jego śmierci.

Joachim Badeni opowiada o śmierci. Bez cenzury, bez owijania w bawełnę. Podejście mnicha, który jest w podeszłym wieku, podoba mi się (obywatelowi lat 25).
Śmierci nie należy się bać. Ze śmiercią należy się oswoić. Ciągłe myślenie o śmierci jest złe. Kobiety lepiej “czują” w obliczu śmierci.
Te proste i nieociosane zdania to tylko niektóre myśli wybrane Ojca Joachima.
Myśli te jednak nie promieniują negatywną aurą, jaką śmierć naznaczono w XXI wieku. Mówienie i uświadomienie sobie skończoności ziemskiego życia jest konieczne, by móc czerpać z niego jeszcze więcej. Do tego zaprasza ojciec Joachim.
Nie dziwi fakt szybkiego zniknięcia nakładu tej książki ze sklepowych półek. W świecie, gdzie śmierć jest odsuwana na jak najdalszy plan warto przeczytać słowa, które pozwolą ją w pełni oswoić. Polecam.
“Śmierć? Polecam każdemu”
Joachim Badeni
wydawnictwo Rafael
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: joachim badeni, każdemu polecam, recenzja, rewiev, wydawnictwo rafael, śmierć
Książkę zamawiałem w merlinie z nastawieniem na misia, którego dawali za free. Jednak jak to zwykle bywa – misia nie przysłali, więc na prezentach w tym roku nie zaoszczędzę. Książka jednak rekompensuje w pewien sposób olewackie traktowanie klienta.

Kiedy Piotr postanowił wstąpić do policji, zaskoczył wszystkich. Miał 30 lat, wykształcenie w dziedzinie transportu morskiego, kilka lat pracy w zupełnie innym zawodzie, rodzinę. Co mu przyszło do głowy? Czy zrealizuje w tym zawodzie swoje marzenia? Czy będzie potrafił połączyć zaangażowanie w pracę z życiem rodzinnym?
Zaczyna się ciekawa opowieść o życiu typowego polskiego policjanta. Nie ma porażającej siły, nie chleje na umór i nie strzela jak Lucky Luck. Jest zwyczajny, typowy i do szpiku kości prawdziwy.
Żonaty, dzieciaty i z nadwagą. Ponadto jeździ fiacikiem, z czasem cieniasem i z trudem wiąże koniec z końcem. Więcej czasu zajmuje mu wypisanie papierków dotyczących przestępstwa niż łapanie złodziei.
Smutno robi się na myśl, że złodzieje są ścigani przez takich ludzi. Jednak od razu trzeba dodać, że właśnie takie misiaki osiągają dobre wyniki i służą pomocą każdemu obywatelowi.
Język wygładzony nie pasuje do tego środowiska, niemniej prawdziwa policyjna gwara byłaby nie do przejścia. Jednak świetny humor i przezabawne sytuacje rekompensują te niedostatki w pełni.
W przygotowaniu część druga opowieści. Finał pierwszej zaostrzył apetyt więc cierpliwie czekam na cd.
Piotr Ruta
“Pan pójdzie z nami”
wydawnictwo CKH
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: ckh, pan pojdzie z nami, piotr rosa, recenzja, wydawnictwo
Martyna znana jest z robienia rzeczy nietuzinkowych. Zdobywanie korony świata, udział w rajdach zarezerwowanych dla mężczyzn – to dla niej betka. Ale czy na świecie są podobne kobiety? Wojciechowska odnalazła je na krańcu świata.

Książka składa się z reportaży pokazujących fascynujące miejsca, i kulturę. Martyna Wojciechowska przemierzyła kulę ziemską w poszukiwaniu bohaterek do swojego najnowszego programu Kobieta na krańcu świata.. Odnalazła je między innymi w najbiedniejszej dzielnicy boliwijskiego La Paz, na argentyńskiej pampie, rajskiej plaży Zanzibaru i w pływającym domu na zatoce Ha Long.
Kobiety, które przedstawia autorka są niezwykłe. W świecie, gdzie rządzi kult macho czy też mężczyzna rządzi niewiastą nie jest im łatwo żyć. One stanowią wyrwę w tym uporządkowanym dla samców środowisku.
Nie jest oczywiście łatwo. Szykany, ból czy odrzucenie – to niektóre przykrości spotykające kobiety. Jednak one – element rządzący w XXI wieku nadają ton powolnym zmianom, jakie zachodzą w ich krajach.
Całość napisana lepiej niż wszystkie książki Pałkiewicza. Dodajmy do tego jeszcze żywe foto – i za dość wysoką cenę otrzymujemy książkę idealną.
Zdecydowanie warto.
Martyna Wojciechowska
“Kobieta na krańcu świata”
wydawnictwo National Geographic
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: kobieta na krancu swiata, martyna wojciechowska, opinia, recenzja, rewiev
Malcolm Gladwell i jego nowatorskie teorie pokazują, że wszystkie pomysły marketingu są stare i należy je wyrzucić do kosza.

Napisanie tej książki z pewnością było punktem przełomowym w życiu Malcolma Gladwella – dzięki niej stał się guru zarządzania oraz zyskał miano jednego z najbardziej wpływowych ludzi na świecie.
Guru nowoczesnego marketingu odrzuca wszelkie nowinki. Wraca do korzeni, do wydarzeń, które miały miejsce na początku wieku XX. Może to wywołać zawał u nowoczesnych speców do wpływania na ludzi – jednak po lekturze Punktu przełomowego każdy będzie chciał stosować właśnie te metody.
Weźmy na przykład prawo garstki. Dlaczego firma, która myśli o zakończeniu swojej działalności – przez niespodziewany (i niewywoływany przez nią) splot przypadków staje się dochodowa. Ba – zyski jej rosną w dużym tempie, a nauka z prostego faktu pozwala wybić jej się na rynek światowy?
Dlaczego Ulica Sezamkowa nie jest dobrym programem edukacyjnym dla dzieci? Dlaczego warto najpierw sprawdzić dokładnie produkt, a dopiero potem wypuścić go na rynek?
Kogo możemy nazwać mawenami rynku i jak wykorzystać ich dla dobra swojej firmy?
Na te pytania nie przeczytacie odpowiedzi w książce Gladwella. On daje tylko doskonałe przykłady, które powinny wywoływać burzę mózgów czy to w małej firmie czy w dużej korporacji. Dzięki pomysłom i analizom autora można osiągnąć wiele – ale i wiele stracić, gdy niedokładnie przyjmiemy jego naukę.
Wszystko to napisane w mistrzowski sposób doskonale łączący historię z teraźniejszością. Widać, że seria Punkty Przełomowe wydana przez ZNAK jest strzałem w dziesiątkę, który uzupełnia lukę na polskim rynku wydawniczym.
Uzupełnia też lukę w myśleniu speców od marketingu, które dopiero teraz może przynosić ogromne korzyści.
Polecam
Malcolm Gladwell
Punkt przełomowy
wydawnictwo Znak
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: gladwell, malcolm, małe przyczyny wielkich zmian, punkt przełomowy, recenzja, seria, wydawnictwo znak
“Dałem głos ubogim” to zapis ostatnich “oficjalnych” spotkań, jakie odbył cesarz reportażu podczas podróży do Bolzano.

„Istnieje polskie przysłowie: Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Sprawdziło się ono w przypadku Ryszarda – zarówno Jego pierwsza podróż przed 50 laty, jak i ta ostatnia wiodły przez Rzym. [...] W październiku 2006 roku ponownie odwiedził Włochy. Wtedy właśnie spotkał się z młodzieżą w Bolzano i to było – jak mówił – jedno z najwspanialszych spotkań w jego życiu”.
Alicja Kapuścińska.
Rzeczywiście. Gdy czytamy pytania młodzieży do reportera, mamy wrażenie, że Włosi poznali go lepiej niż jakikolwiek inny naród. Pytania o sens życia, o bycie reporterem, o świat, o technologię czy wiarę nie są infantylne. Nie dziwi fakt, że Ryszard Kapuściński to spotkanie uważał za najważniejsze. Tak myśląca młodzież to skarb.
Piękne są wspomnienia osób, które miały okazję Kapuścińskiego znać. Paolo Rumiz, Francesco Comina, Jarosław Mikołajewski czy Magdalena Szymków wspominają cesarza reportażu. Nie odkrywają nic nowego – potwierdzają tylko niekwestionowaną wielkość autora “Podróży z Herodotem”.
A jeśli już pojawiło się hasło podróże, nie sposób nie wspomnieć o wspomnieniach, jakie towarzyszą reporterowi podczas podróży do Bolzano.
Końcowa biografia również zasługuje na uwagę. Doskonała książka, która w odpowiedni sposób uhonorowała autora “Hebanu”.
Polecam
Ryszard Kapuściński
“Dałem głos ubogim”
wydawnictwo Znak
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: alicja kapuscinska, bolzano, cesarz, dałem głos ubogim, heban, recenzja, ryszard kapuściński, wydawnictwo znak
Książka historyczna nie musi być nudna. Udowadnia to Neal Bascomb w swoim thrillerze historycznym – “Wytropić Eichmanna”.

Adolf Eichmann –
niemiecki funkcjonariusz nazistowski, ludobójca, zbrodniarz wojenny. Główny wykonawca i koordynator Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej. Członek zbrodniczych organizacji: SS (Eskadra Ochronna), SD (Służba Bezpieczeństwa), Gestapo (Tajna Policja Państwowa).
Tyle wikipedia. Szerszy obraz dostaniemy dzięki książce “Dziennik nazisty”, w której losy Eichmanna opisane są z najwyższą pieczołowitością. Warto przeczytać ją jako pierwszą, gdyż w “Wytropić Eichmanna” autor skupia się przede wszystkim na siatce szpiegowskiej, która odnalazła, ujęła i dostarczyła Eichmanna przed izraelski sąd.
Zwracam uwagę na trzy pogrubione słowa. Nieprzewidziane problemy, ciągły strach przez denuncjacją towarzyszą izraelskim agentom na każdym kroku. Ameryka Południowa przyjazna nazistom nie jest terenem dobrym dla działań szpiegowskich, o wywożeniu więźnia nie wspominając. Jednak determinacja i chęć sprawiedliwości okazuje się silniejsza niż wszystkie napotkane problemy.
Książka historyczna napisana językiem dobrej powieści sensacyjnej? Wydaje się niemożliwe. Na szczęście Neal Bascomb doskonale zachowuje wartości gatunku i sprawia, że czytanie nie jest nudne. To dobry argument do tego, by książkę kupić.
Obowiązkowa lektura każdej biblioteki.
Neal Bascomb
Wytropić Eichmanna
wydawnictwo Znak
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: adolf eichmann, neal bascomb, recenzja, wydawnictwo znak, wytropic eichmanna
Choć książka Jakuba Frołowa nie jest młoda (wydana została w 2007 roku) to jeszcze wiele wydawnictw albo jej nie zakupiło, albo nadal uważa, że PR to zbędny wydatek. A szkoda …

Książka oparta jest na cyklu artykułów “Kurs Public Relations”, który ukazywał się na łamach dwutygodnika Biblioteka Analiz w 2006 i 2007 roku. Mimo, że nie powala wiedzą, to jednak na naszym wydawniczym rynku powinien sprawdzać się bardzo dobrze.
Jak zorganizować konferencję prasową, w jaki sposób i do kogo słać egzemplarze do recenzji. Co to jest press kit i dlaczego targi książki są ważną sprawą dla każdego wydawnictwa? Te i inne pytania znajdują odpowiedź w książce Frołowa.
Szkoda, że autor zbyt ogólnie podszedł do pojęcia PR w internecie, na który trzeba by położyć większy nacisk. Why? Informacje, że modne jest to i to oraz to – nie zawsze potrzebne są wydawnictwom, o czym przekonują się niektóre namiętnie (i nieumiejętnie) korzystające z narzędzi społecznościowych.
Szkoda też, że jedynym świetlistym przykładem PR jest w książce Oficyna MULTICO i … raz pojawia się Muza. Wiedząc jak duży jest nasz rynek – tak słaba frekwencja może załamać nawet najbardziej wierzącego.
Warto przeczytać – warto mieć także nadzieję, że ktoś dalej pociągnie temat książkowego PR. I niekoniecznie będzie to Biblioteka Analiz.
Kuba Frołow
PR na rynku książki
Biblioteka Analiz
2007
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: biblioteka analiz, książki PR, kuba frołow, pr, recenzja, rynek książki
Hubert Klimko – Dobrzaniecki rozprawia się ze swoją 40-tką tak, jak na pisarza przystało. “Rzeczy pierwsze” są raz totalnie głupie, innym razem niesamowicie odkrywcze.

Przydomowy cmentarzyk pod płodną jabłonką. Ciemna Islandia. Freudowski Wiedeń, gdzie psychoterapeuta może nagle zmienić się w łabędzia. Woźny Pietrzak, który dokarmia kawkę i poleruje swe sztuczne oko rąbkiem poduszki (uprzednio wyrzucając wujka z łóżeczka). No i te rzeczy pierwsze, których pewnie nikt nie pamięta (oprócz Dobrzanieckiego i Detektywa Monka).
Narrator świrnięty, jak cała opowieść bawi się z czytelnikiem co rusz rzucając go na nowe, nieodkryte oceany. Jednak w obliczu lat 40 nawet spokojny inżynier Karwowski dostał małpiego rozumu. Dlatego Klimko w całym tym arsenale dziwacznych zdarzeń, osób i słów nie szokuje.
Jednak przyznaję – humor poprawił mi się przez 20-minutową lekturę “Rzeczy pierwszych”. Może nie jest to dawka wymarzona – jednak dobra na tyle, by w stanie euforii pochodzić sobie parę godzin po tym świecie.
Pewnie koniec końców jak i ja dożyję tylu lat – uznam Klimka za twórcę arcydzieła. Na razie jednak można było kupić, choć w tym samym czasie pojawiły się lektury ciekawsze.
Hubert Klimko – Dobrzaniecki
Rzeczy pierwsze
wydawnictwo Znak
2009
Kategorie: Przeczytane
Otagowane: hubert klimko dobrzaniecki, opinia, recenzja, rzeczy pierwsze, wydawnictwo znak