Kuchnia jest sercem domu, ale jego duszę można znaleźć na balkonie. Debiut literacki Riny Frank, która urodziła się w Hajfie trzy lata po powstaniu państwa Izrael, to opowieść o początkach kraju emigrantów z punktu widzenia małej dziewczynki. Taka perspektywa pozwala z zupełnie nowego, bardzo osobistego punktu widzenia przyglądać się historii. Być może stąd niezwykła popularność ciepłej i pełnej humoru, ale i nostalgii powieści “Każdy dom potrzebuje balkonu”, która stała się światowym bestsellerem.

Książka “Każdy dom potrzebuje balkonu” jest opowieścią autobiograficzną. Dlaczego zdecydowała się Pani opowiedzieć w książce historię swojego dzieciństwa i pierwszego małżeństwa?
Zaczęłam pisać tę książkę po śmierci mojej siostry, która zginęła w wypadku samochodowym. Chciałam opowiedzieć jej córkom, a także moim dzieciom o naszym ubogim dzieciństwie, dlatego zaczęłam opowieść właśnie tego okresu naszego życia. Chciałam, żeby córki mojej siostry, które dziś mieszkają w pięknym domu, wiedziały, z jakiego pułapu startowała ich mama.
Dlaczego o swoim dzieciństwie opowiada Pani w pierwszej osobie, bardziej bezpośrednio, a o miłości, małżeństwie i rozstaniu w trzeciej osobie, czyli jakby z boku i z większym dystansem?
Użyłam narracji pierwszoosobowej na początku mojej powieści opowiadając o tym, co wydarzyło się dawno temu, natomiast kiedy zaczęłam pisać w ten sam sposób o swoim „obecnym” życiu odkryłam, że bardzo trudno jest opowiadać o ojcu moich dzieci i innych ludziach, których kocham. Potrzebowałam dystansu, żeby w sposób prawdziwy opowiedzieć historię mojego życia. Stąd zmiana narracji.
W swojej książce opowiada Pani o tym, że w dzieciństwie wstydziła się Pani rumuńskiego pochodzenia. Jak odnosi się Pani do niego dzisiaj?
Moja powieść pokazuje historię większości Izraelczyków: wstydziliśmy się używania na co dzień innego języka niż hebrajski, a w rzeczywistości musieliśmy to robić, ponieważ wielu naszych rodziców nie znało tego języka, który miał nas – emigrantów z różnych stron świata – połączyć.
Dzisiaj oczywiście jestem bardzo dumna z mojego rumuńskiego pochodzenia. Rumuni wiedzą jak cieszyć się pełnią życia, mają poczucie humoru i fantastyczną kuchnię.
Jakie zwyczaje swojej matki Pani przejęła?
Sporo zwyczajów zaczęłam wprowadzać w życie, kiedy sama zostałam matką dwójki dzieci. Na przykład zabrałam się za gotowanie i robię to nawet teraz, gdy mój najstarszy syn już ze mną nie mieszka. Nie wspomniałam o nim w mojej książce, ponieważ chciałam skoncentrować się na historii choroby mojej córki.
Czy zdarza się Pani odmawiać rumuńskie zaklęcia uzdrawiające, których używała Pani mama?
Bardzo bym chciała, ale, niestety, matka odmawiała je w języku jidisz, którego nie znam.
Które wspomnienie z dzieciństwa jest dla Pani najważniejsze?
Byliśmy bardzo biedną rodziną, ale jednocześnie obie z siostrą wzrastałyśmy w atmosferze rodzinnego ciepła i rodzicielskiej miłości. Mimo wszystkich trudności życia emigrantów, w naszej codzienności nie brakowało dobrego humoru. I generalnie właśnie takie podejście do życia jest dla mnie najważniejsze.
Jaki wpływ na rozwój pierwszego pokolenia ludzi urodzonych w Izraelu miało to, że wychowywali się wśród dorosłych, którzy przybyli do nowego państwa z różnych stron świata i mówili różnymi językami?
Zdolność do przyjmowania obcych i akceptowania cudzej inności to, moim zdaniem, najważniejsze cechy, które dało mi dorastanie w rodzinie emigrantów. Ta atmosfera początków Izraela naprawdę otwierała nam, dzieciom, umysł na świat i różnice pomiędzy ludźmi, a jednocześnie pozwalała zrozumieć, że tak naprawdę ludzie na całym świecie są tacy sami, i że wszyscy pragniemy życia w pokoju i życzliwości.
Czy coś z tego niezwykłego początku nowego państwa zniknęło w trakcie rozwoju Izraela? Czy jest coś, np. nastrój, emocje lub sposób życia z tamtych czasów, których brakuje Pani w dzisiejszym Izraelu?
Z Izraela tamtego czasu najbardziej brakuje mi ogólnej niewinności, dobrej woli i życzliwości, które sprawiały, że życie było prostsze i bardziej szczere. Myślę, że takie pełne szacunku podejście do innych zmieniło się na całym świecie.
Dlaczego każdy dom potrzebuje balkonu?
Każdy dom potrzebuje balkonu ponieważ jest to miejsce łączenia się świata wewnętrznego z zewnętrznym. Balkon jest integralną częścią domu, ale jednocześnie stanowi połączenie z Bogiem, ponieważ można Go dostrzec jedynie z balkonów. Balkon, jako część domu, jest miejscem, w którym masz poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie możesz otworzyć się na niebo, wolność, innych ludzi i na Boga.
Czy balkon jest ważniejszy od kuchni, która bywa uważana przez wielu ludzi za serce domu?
Kuchnia jest rzeczywiście sercem domu, ale kiedy chcesz odpocząć w ciszy po całym dniu pracy, znaleźć czas na to, by spojrzeć w siebie i w niebo, balkon staje się wybawieniem. Szczególnie w takich krajach jak Izrael, gdzie dni bywają naprawdę upalne.
Czy dziś żyje Pani w domu z balkonem? Czy jest ważnym miejscem w Pani domu? Czy balkon może dziś zastąpić telewizję lub… komputer?
Tak, żyję w domu z bardzo dużym balkonem, a gdybym go nie miała, pewnie siedziałabym non stop na sofie przed telewizorem i oglądałabym głupie programy telewizyjne. Na szczęście mogę uciekać na balkon, żeby odetchnąć świeżym powietrzem i popatrzeć na księżyc.
Pytała Magdalena Walusiak
źródło