Zobacz filmy promujące wydanie niepublikowanego dotąd dzieła J.R.R. Tolkiena – wielkiej “Legendy o Sigurdzie i Gudrun”.
J.R.R. Tolkien, wielki miłośnik i znawca kultury Północy, zanim napisał “Hobbita” i “Władcę Pierścieni”, w latach dwudziestych XX w. ułożył własną wersję staroskandynawskiej legendy o upadku słynnych Niflungów (Nibelungów). Nadał jej formę dwóch związanych ze sobą poematów o niezwykle kunsztownej wersyfikacji, zatytułowanych „Nowa pieśń o Völsungach” oraz „Nowa pieśń o Gudrun”.
Książka kulinarna „Z rosyjskiego pieca jest efektem spotkań z polskimi Rosjanami – staroobrzędowcami zamieszkującymi Suwałki, Sejny, Augustów, Gabowe Grądy i Wodziłki. Autorami zebranych przepisów są osoby starszego pokolenia, którzy najlepiej pamiętali tradycyjne dania.
W gromadzenie i zbieranie przepisów kulinarnych zaangażowani natomiast byli przede wszystkim ludzie młodzi. Mieli oni okazję do doświadczenia międzypokoleniowego spotkania, dyskusji na temat tradycyjnego gotowania, a także dawnych świąt, które w znacznej mierze wyznaczały jadłospis w domach polskich Rosjan-staroobrzędowców.
W książce kulinarnej znajdziemy 25 przepisów. Nazwy niektórych z nich zostały utrwalone w regionalnej gwarze. Istotne było to, że potrawy zostały spisane tak, jak były usłyszane w sierpniu 2009 roku w odwiedzanych przez młodych ludzi miejscach.
Prezentacja książki odbyła się 16 listopada (poniedziałek) o godz. 17.00 w Bibliotece Publicznej im. M. Konopnickiej w Suwałkach.
Kathleen Healey myślała niegdyś, że cała Afryka leży u jej stóp. Umiała celnie strzelać i polować na grubego zwierza, wytrwała trzy rundy na ringu z Ernestem Hemingwayem, a samolotem potrafiła wylądować w każdym miejscu i przy każdej pogodzie. Sama decydowała o swoim życiu – licznych kochanków przyciągała do Johannesburga z całego świata. Teraz, kiedy Kathleen przegrywa walkę z chorobą, Alexander, jej jedyne dziecko, wraca do rodzinnego domu, by wypełnić ostatnią wolę matki. Spadek, który Alexander musi osobiście rozdysponować, to między innymi skład broni palnej dla byłego zwolennika apartheidu, peruka pierwotnie należąca do liberyjskiego dziecka wojny oraz druty do robótek ręcznych dla Bamadodi, plemiennej królowej deszczu.
Kochankowie mojej matki to epicka tragikomedia, na poły nostalgiczna, na poły humorystyczna. Losy bohaterów, przedstawione na tle prawdziwych wydarzeń historycznych, stają się interesującym komentarzem do burzliwych dziejów Afryki od lat czterdziestych do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Autor z godnym uwagi wyczuciem i znajomością rzeczy opisuje ostatnie lata dominacji białych na Czarnym Kontynencie. A przy tym jest to znakomita powieść, zaludniona przez nietuzinkowych bohaterów, z budzącą podziw, odważną kobietą w roli głównej.
[...] nikogo nie wzbogaca literatura, jeśli równocześnie, korzystając z wolnej ręki, nie może zajadać brzoskwini, jeśli nie spółkuje między dwiema stronicami, jeśli wychyliwszy się przez okno nie dowie się, że pięćdziesięcioro dzieci zmarło na skutek poparzeń w okolicach Sajgonu [...].